Gotowi, do startu…trach

Ponieważ temat amatorskich zawodów samochodowych chodził za mną już długo i męczył mnie brak aktywności w tej dziedzinie, postanowiłam wziąć w nich udział. Były to moje drugie oficjalnie zorganizowane wyścigi a pierwsze Golfa. Bardzo chciałam w końcu wypróbować nasz duet i przejść z nim na wyższy stopień znajomości. Wciąż szukam z nim wspólnego języka a wizja sprawdzianu bez żadnych treningów, na żywca, była idealna i oczywiście powodowała dodatkowy wzrost adrenaliny. Choć tej, jak się okazało później, było dość..

Tamtego dnia znowu miałam 5 lat i cieszyłam się jak dziecko, na zbliżającą się gwiazdkę. Golfik mógł w końcu zadebiutować i zobaczyć jak to jest się ścigać. Słońce grzało asfalt, przyjemnie dudniły wydechy, w powietrzu unosiły się zapachy grilowanych przysmaków. Nic nie zapowiadało przykrych wydarzeń. Przed wyścigiem starałam się przewidzieć różne sytuacje, brałam pod uwagę wszystkie mankamenty, ale tego, że zacznie padać na trasie nie przewidziałam.. Po pierwszym przejeździe, tuż za metą wysiadł pierwszy raz. Awaria elektrycznej instalacji gazowej zupełnie mnie przerosła. Z pomocą błyskawicznie przyszły inne ekipy. Nie wiem ile głów pochylało się nad Golfiną, ale wszyscy walczyli zacięcie. Dawno nie spotkała mnie taka życzliwość. Szczególne podziękowania należą się Marcinowi z Rajdowej Świdnicy, dzięki któremu w ogóle udało się uruchomić Golfa i koledze, który użyczył kabelka, bez którego te czynności byłyby niemożliwe. Chciałabym też podziękować wszystkim tym, którzy pomagali nam przepychać auto, a działo się to wielokrotnie, ale również tym, którzy zwyczajnie podtrzymali na duchu.

Dawka adrenaliny stale rosła, bo nie dość, że się Golf się rozłączał, to jeszcze zaczął gasnąć. Stojąc w kolejce do drugiego przejazdu zastanawiałam się jak przejachać w tym stanie trasę, ale dopingowała mnie myśl, że będzie szybciej a zarazem ciekawiej;) Lata świetlne mijały w trakcie wkładania 1, która była potrzebna w paru miejscach, czego obawiałam się najbardziej. Niestety..ten sprawdzian potrwał krótko bo w początku trasy rozłączył się ..i znowu z pilotujacą mi Agą musiałyśmy przepchnąć szybko auto. W trybie błyskawicznym pomógł nam specjalista od instalacji Marcin z Rajdowej Świdnicy, któremu na prawdę nie wiem jak mam dziękować. Choć nasze zawody szybko się zakończyły, udało się ukończyć 3 odcinek i w ogóle jakoś wrócić z gasnącym dziadziuniem do domu, na resztkach benzyny, rozregulowanym gaźniku i lewą nogą na hamulcu.

Skończyło się tak, że pojechałam do gazownika, przedstawiłam mu sytuację, na co stwierdził, że to na 99% centralka albo kable. Powiedziałam, że podwozie zaliczyło bliskie spotkanie z oponą i czy nie ma to związku z awarią..ale stwierdził, że nie ma. Zapytałam więc, czy dam radę zrobić to samodzielnie, na co on nabrał głęboko powietrza i w końcu nic nie odpowiedział..jak większość bardziej kulturalnych specjalistów.. No to kupiłam tą centralkę z okablowaniem, wróciłam do domu i jak zobaczyłam co jest do zrobienia, to zapał mi nieco opadł. Korciło mnie zajrzenie pod podwozie i intuicja mnie nie zawiodła, bo jak się okazało tam tkwiła cała usterka. Ewidentne mechaniczne uszkodzenie czerwonego kabla. Ponieważ był lekko nadgryziony raz stykał, a raz nie. Rozerwany kabel przedłużyłam, obwiązałam izolacją i to tyle. Całość nie prezentuje się super, ale co najważniejsze, po założeniu starej centralki nie spaliło bezpiecznika i udało się go odpalić na gaz. Także jadę oddać zakupioną centralkę a ile pojeźdzę na tym rozwiązaniu, to się zobaczy.

Ten pierwszy

Mój niezawodny partner – Skoda Favorit 1.3. Bezgraniczne porozumienie i prawdziwa miłość. Mimo walniętej przekładni dałyśmy wtedy radę:)

 

 

3 myśli na temat “Gotowi, do startu…trach”

  1. Bardzo zainteresowały mnie Twoje artykuły, opisy usterek oraz pojazdu oczyściły moje wspomnienia związane z tym modelem. Do tej pory wydawało mi się, że tylko Włosi o swojej motoryzacji potrafią pisać w taki sposób. Bardzo się cieszę, że jest inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *